KATECHEZA 238: W JAKI SPOSÓB POCIESZAĆ STRAPIONYCH?

KATECHEZA 238: W JAKI SPOSÓB POCIESZAĆ STRAPIONYCH?

Biblia ukazuje, że niewłaściwa pociecha raczej rani człowieka niż mu pomaga. Gdy Hiob jest pełen smutku po stracie synów i córek, przychodzą jego przyjaciele. Siedzą z nim przez siedem dni milcząc. Znoszą przez siedem dni i siedem nocy jego żałobę, nie próbując mu jej wyperswadować. Jednak gdy zaczynają mówić, nie mogą oderwać się od swojego wyobrażenia o Bogu i o Bożej sprawiedliwości. Obstają przy swojej interpretacji: Jeśli kogoś spotkało takie cierpienie, musiał zgrzeszyć i ostatecznie sam jest temu winien. Hiob broni się i zarzuca swoim pocieszycielom: „Podobnie mówiono mi często. Zamiast koić, wszyscy dręczycie. Czy koniec już pustym dźwiękom? Co skłania cię do mówienia? I ja bym przemawiał podobnie, ale gdy role zmienimy, mowy bym do was układał, kiwałbym głową nad wami” (Hi 16,2-4). Kto chce pocieszać, musi powstrzymać się od jakichkolwiek wyjaśnień. Nie ma prawa komentować lub wyjaśniać cierpienia drugiej osoby albo pytać o przyczyny. Przede wszystkim jednak nie ma prawa powiedzieć drugiej osobie, że sama jest winna cierpieniu. Nie jest to pocieszenie, lecz oskarżenie. Dlatego Hiob, broniąc się, ma rację.
Człowiek pogrążony w smutku czuje się bezsilny, traci grunt pod nogami i pragnie kogoś, kto go pocieszy. Pociecha jest związana z wiernością i oznacza stałość. Pociecha nie polega na słowach. Benedyktyn o. Anzelm Grün zauważa: „Pocieszycielem stanie się dla mnie ten człowiek, który wytrwa ze mną w moim smutku, w moim zwątpieniu, w mojej złości, w mojej bezradności, który wytrzyma moje łzy i przed nimi nie ucieknie lub uda, że ich nie widzi”. Pocieszać znaczy po prostu: pozostać przy pogrążonym w smutku, być trwałym oparciem w chwiejności smutku. Jeśli wytrwa się przy strapionym, nie przesłaniając jego smutku słowami, wtedy w pewnym momencie opowie, za czym tęskni, co go tak bardzo trapi. W tej sytuacji nie udziela się mu rad. Nie proponuje rozwiązań. Po prostu należy wysłuchać go i stanąć przy nim. Na tym polega pociecha. Łacińskie słowo „consolari” („pocieszać”) w zasadzie oznacza: „być razem z samotnym”. Rzymianie najwyraźniej pojmowali pociechę w ten sposób, że ktoś ma odwagę wejść w przestrzeń samotności i wytrwać w niej. Ktoś zostaje przy drugim, aby mógł wytrwać ze sobą.
Konkludując można powiedzieć, że pocieszać oznacza: być przy kimś w potrzebie, a z drugiej strony – dodawać otuchy, wypowiadać słowa, które poruszą serce, które wzmocnią w momencie słabości.